Szukaj

HISTORIA POWSTANIA

alicja, 01.01.2021
HISTORIA POWSTANIA

 

Podzielę się dzisiaj z Tobą tym, jak wyglądała droga powstawania mojego etui od pomysłu do gotowego produktu. Jeszcze tego nie wiesz, ale cały proces zajął mi dwa lata! 24 miesiące ciężkiej pracy, walki z przeciwnościami losu i wielu spotkań ze wspaniałymi ludźmi. 

Jeśli spojrzysz na moje zdjęcia z dzieciństwa, to zobaczysz dziewczynkę, która szyje ubranka dla lalek. Uwielbiałam oglądać kolorowe tkaniny, bawić się nićmi, wbijać szpilki. Twórcą byłam od zawsze i miałam silną potrzebę tworzenia. Szycie było ciekawym zajęciem, ale moją pierwszą pasją stało się projektowanie. Przenoszenie na papier wzorów, które widziałam w głowie, dawało mi tyle radości! Dlatego wybrałam liceum plastyczne, a później szkołę artystyczną. Próbowałam wielu rzeczy i dużo się uczyłam, żeby znaleźć mój własny głos. Skąd pomysł na akcesoria skórzane?  Podzielę się dzisiaj z Tobą tym, jak wyglądała droga powstawania mojego etui od pomysłu do gotowego produktu. Jeszcze tego nie wiesz, ale cały proces zajął mi dwa lata! 24 miesiące ciężkiej pracy, walki z przeciwnościami losu i wielu spotkań ze wspaniałymi ludźmi.

To był… przypadek. Potrzebowałam dobrej jakości i dobrze zaprojektowanego etui na mój laptop. Szukałam ciekawej formy, czegoś klasycznego i odpowiedniego stosunku jakości do ceny. Przewertowałam cały Internet i nie znalazłam ani jednego produktu, który spełniłby moje oczekiwania. Dlatego postanowiłam stworzyć je sama – moje idealne etui na laptop.

Był początek 2019 roku. Moja teczka pękała w szwach od szkiców i pomysłów na etui idealne. Teraz należało poszukać komponentów i wykonawców. Nigdy nie prowadziłam takiego projektu, nie kupowałam skór, okuć, nie miałam zaprzyjaźnionego zakładu kaletniczego, który czekał na mnie z otwartymi ramiona. Wyruszyłam w drogę tak, jak stałam, wiedząc dokładnie, co chcę osiągnąć.

Podróż była długa, ale fascynująca. Ponad rok zajął mi wybór odpowiednich komponentów! Od początku postanowiłam, że nie pójdę na żaden kompromis w kwestii jakości, że nie przesunę ani o milimetr granicy moich oczekiwań. Szukałam ŁADNEJ (tak „ładność” była moim pierwszym kryterium”) skóry o gładkim licu, odpornej na rysy i wytrzymałych taśm metalowych (potocznie "zamków"). Pewnie wiesz, jak zdjęcia ciuchów w Internecie często nijak się mają do rzeczywistości. Ze skórami jest dokładnie tak samo. Możesz wkładać nos w monitor, manipulować ustawieniami ekranu, ale i tak niczego nie dowiesz się, dopóki nie przetestujesz materiału. Skórę musisz kupić, wziąć w dłoń, spróbować wykroić i przeszyć. W końcu zdecydowałam się na wybór surowca z włoskiej garbarni. Ich skóry były mięsiste i gładziutkie.

W międzyczasie szukałam również odpowiednich taśm. Taśma metalowa (zamek), to element torby, który musi chronić jej zawartość, a przy tym wytrzymać setki lub nawet tysiące przeciągnięć rocznie, mierząc się przy tym często ze sporymi obciążeniami. Dobry suwak nie ma prawa się rozchodzić nawet przy bardzo wypchanej torbie. Postanowiłam wybrać dwustronny zamek, szlifowany. To był strzał w dziesiątkę! Ten suwak ma symetryczne “zęby”. Dzięki precyzyjnej konstrukcji, taki zamek w obie strony suwa się tak samo płynnie i nie zacina się, a jego żywotność to kilkadziesiąt lat płynnego działania bez awarii. Brzmi poważnie, prawda? Tyle że ja chciałam stworzyć produkt, który będzie służył lata!

Przyzwyczaiłam się już, że niemal każdego dnia testuję komponenty, do znudzenia suwam zamkami. Jednocześnie wytrwale pracowałam nad projektem, aż z teczki pełnej szkiców została jedna kartka – moje etui.

Dzisiaj wiem że nie ma drogi na skróty. Trzeba być w tym od projektu, poprzez przygotowanie prototypu i testy, które czasami wywołują złość, a innym razem dają powód do śmiechu. Nie zawsze szło jak z płatka. Jednak nie poddawałam się. Trzymałam się zasad: elegancja, funkcjonalność oraz jakość. Dlatego cały proces pracy nad prototypem był powtarzany aż do momentu, w którym mogłam powiedzieć: tak! To jest to.

Zostało wybranie odpowiedniego zakładu kaletniczego. Tutaj moja podróż była naprawdę niezwykła. Dzisiaj doskonałej jakości włoska skóra i dopracowany projekt spoczywają bezpiecznie w małym, lokalnym zakładzie kaletniczym, dla którego słowo „jakość” ma takie samo znaczenie jak dla mnie: jest wszystkim.

Zaczęłam prosto, od wpisania w wyszukiwarkę słowa „kaletnik” i wiesz co? Dalej miało być już z górki… W naszym kraju jest bardzo mało rzemieślników. Przekonałam się, że tak naprawdę kaletników można zliczyć na palcach chyba jednej ręki! I tu zaczęły się schody… I ja byłam w każdym z tych zakładów. Powiem Ci więcej, ja z większością z nich przez dwa lata współpracowałam! Szukałam i chciałam mieć pewność, że wybieram najlepszych kaletników, którzy uszyją produkt tak, jak ja to sobie wymarzyłam. 24 miesiące i solidny zapas oszczędności później, już jest – moje etui.

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku, a ja miałam okazję odbyć bardzo długą wędrówkę. To była świetna podróż i jestem dumna z tego, że zdecydowałam się zacząć, bogatsza w nowe doświadczenia i podekscytowana tym, co ma za chwilę nastąpić.

Z dumą przedstawiam efekt mojej pracy. Produkt, nad którym pracowałam prawie dwa lata! Minimalistyczne etui na laptop, dopracowane w najmniejszym szczególe.

Jestem pewna, że Ci się spodoba!

Pozdrawiam serdecznie,

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt